prezent od mojego mężusia

pomożmy Ani

piątek, 24 lutego 2012

"Zaszyłam się"

Zaszyłam się ale tylko w przenośni.
W tym tygodniu mój synek miał przerwę w nauce z powodu ferii ,wiec miałam chwilę żeby oddać się szyciu.
Powstało takie coś:

serwetki na półki



i zasłonkę





A na komodzie przysiadł kotek dla mojej siostrzenicy ,niestety musi poczekać na wąsy:(



a do kotka dosiał się misio Michasia



a tutaj razem


uszyłam tez drugiego rekina dla Szymona mojego siostrzeńca



Michaś jak zobaczył ,że robię zdjęcie przyniósł swojego rekina


ale żeby nie było tylko szyciowo to wreszcie skończyłam kwiatki styczniowe


i wcześniejsze grudniowe


A u mnie w ogródku już wiosna






a dzisiaj widziałam kolejne kwiatuszki ale zdjęć nie mam.
Pozdrawiam Was serdecznie i mam nadzieję ,że dotrwałyście do końca:)

poniedziałek, 20 lutego 2012

pomoc dla Wojtusia i Dominika


Wojtus jest dzieckiem pewnej sympatycznej blogerki:)
wiecej informacji tutaj


a to jest Dominik tez synek innej tez sympatycznej blogerki wiecej informacji tutaj i tutaj

czwartek, 16 lutego 2012

chwalipieta

Wiem ,ze nieładnie się chwalić ale muszę bo się uduszę hihi
Dostałam od mamy piękny materiał, niestety tak mi się podoba ,ze nie mogę się zmusić żeby go pociąć:(
A wygląda on tak:


ostatnio tez zrobiłam bardzo duże zakupy materiałów i oto one


Teraz tylko czasu mi potrzeba aby z tego zakupu skorzystać...
Mam w planach kilka rzeczy ale nie wiem czy uda mi się to wszystko zrealizować.
Teraz w wolnych chwilach wyszywam dalej moje kwiatki teraz już styczeń i pewnie niedługo pokaże co zrobiłam.
A takie smakowite coś gości u nas na deser


A jest to chałka z daktylami:))
I tym słodkim akcentem kończę:)
pozdrawiam

środa, 8 lutego 2012

Różnorodnie

Długo mnie tutaj nie było,chociaż dużo się działo:)
Moi chłopcy polecieli do Polski a ja zostałam i kurowałam się ,bo znowu dopadło mnie choróbsko,po trzech dniach czułam się o wiele lepiej i wtedy zaczęłam prace na różnościami.
Pod nieobecność rodzinki mogłam w pełni oddać się temu co sprawia mi najwięcej radości.
Przed wyjazdem moich miłych rozplanowałam sobie co i kiedy będę robić,niestety nie wszystko poszło tak jak to zaplanowałam:(
W pierwszym dniu haftowałam dalej kwiatki grudniowe


tyle jest aktualnie i jak widać nie zostało mi dużo do zrobienia wiec może dzisiaj uda mi się skończyć.
w drugi dzień zaczęłam moją przygodę z szyciem,postanowiłam ,ze zrobię dla Michasia kołderkę , niestety przy pikowaniu złamałam dwie igły a na następne musiałam poczekaj aż zamówię.
Wiec ,żeby nie tracić czasu wzięłam się za druty i postanowiłam nauczyć się robić skarpety,nie jest to takie proste jak myślałam i muszę jeszcze poćwiczyć nad piętą ale jestem z siebie zadowolona :)



Cudo to to nie jest ,hihi

Zanim przyszły igły wycinałam kolejne potworki, wieloryba i dwa węże dla siostrzeńców



Jak już doszły do mnie zamówione igły zaczęłam pikować kołderkę dalej i mogłam ją skończyć zanim Michaś wrócił do domu.


no i w przedostatni dzień uszyłam jeszcze jednego potwora


Na koniec zrobiłam jeszcze wielki wór na keyboard mojego męża


Bardzo mi się podoba ten materiał niestety w sklepie już go nie ma:((

A teraz pochwalę się co kupiłam sobie od pewnej fajnej dziewczyny Jagny
przedstawiam Wam zatem piękną serwetkę o której już dawno myślałam a czekałam aż mąż będzie w Polsce i będzie mógł przelać pieniądze.
I bardzo szybko dostałam teraz już moją serwetkę,a u mnie prezentuje się tak

Jakiś czas temu moja siostra Ula kupiła mi książkę


książka jest super i może już niedługo coś powstanie
a takie gazetki kupiła mi moja mama


Chciałam coś na druty a mama dołożyła jeszcze na szydełko,bo wierzy ,ze jeszcze się nauczę robić na szydełku:)
I to już wszystko, mam nadzieję ,że nie zanudziłam Was tymi zdjęciami.
pozdrawiam

wtorek, 24 stycznia 2012

kwiatki

Kochane na początku wielkie dzięki za wszystkie komentarze pod poprzednim postem,ciesze się ,ze nie tylko mi się podoba Stefan ,bo takie imię dostał nasz krokodyl.Michaś wspominał coś o tygrysie ale chyba na tym się nie skończy,poza tym muszę dokupić materiały bo potrzebnych nie mam:((
Ostatnio nie miałam zbyt dużo czasu na wyszywanie ,mieliśmy małe tornado w domu.Wymieniali nam cale ogrzewanie czyli bojler i kaloryfery.W dodatku się pochorowaliśmy i jakoś nie bardzo chciało mi się ani wyszywać ani szyć no ale jakoś udało mi się wyszyć kolejne kwiatki



w miedzy czasie szyłam poszewki na jaski(ale nie będę pokazywać ,bo to takie zwykle poszewki mam nadzieje,ze jak będę miała wolny czas to coś jeszcze stworze:)

pozdrawiam i do następnego razu

środa, 11 stycznia 2012

stworzylam potwora:)

Jeśli nie chcesz mojej zguby ,krokodyla daj mi luby...
Wszyscy dobrze znają ten tekst i u mnie podobnie było,nie chciałam własnej zguby wiec musiałam spełnić życzenie dziecka.
Synuś złożył zamówienie na krokodyla,miał być taki duży jak wąż!!!mi ręce opadły ,bo ja krawcowa nie jestem i nie wiedziałam jak się do tego zabrać.Na szczęście internet to wspaniale miejsce do wyszukiwania różnych rzeczy:)
Znalazłam zabawki krokodyle i tak patrząc na nie zaczęłam ciąć.
Pracy było dużo a i dziecko cały czas sprawdzało czy mama szyje.
Nie miałam dostatecznie dużo materiału do wypchania (zużyłam cały zapas ocieplinki,poduszkę) wiec jest troszkę szczuplejszy, ale jak tylko dokupię wypełnienie to dorzucę mu troszkę tuszy:))
No ale nie dręczę Was już moją pisaniną i pokażę co stworzyłam


Ostatnio troszkę posiedziałam i podziergałam na drutach i zrobiłam sobie komin-golf na szyje.



Próbowałam tez nauczyć się jakiś nowych wzorków i taki jest efekt

i to juz wszystko...
pozdrawiam serdecznie